Europejska stolica stawia pisuary w przestrzeni publicznej. Ale to nie jest zwyczajna armatura – ANTYWEB

Zapach uryny w miejscach publicznych nie jest czymś niespotykanym i trudno uznać go za przyjemny. Wiele przejść podziemnych, bram, a nawet klatek schodowych cierpi na ten problem – nawet dzisiaj, w «cyfrowych» czasach. Władze miast stosują różne metody, by rozwiązać sprawę, oczywiste wydają się kary dla ludzi oddających mocz. Może jednak warto pójść w innym kierunku i walczyć z przyczynami zamiast skutkami?

Pisuar ustawiony w miejscu publicznym? Na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się szalony, a zdaniem niektórych pewnie niesmaczny lub nawet obleśny. Nie dość, że w wielu miastach występuje problem z odchodami zwierząt, po których nie sprzątają właściciele, że ludzie załatwiają cichaczem potrzeby w miejscach wymienionych we wstępie, to jeszcze wspólną przestrzeń miałaby szpecić armatura, która nie kojarzy się zbyt dobrze. Tak, na pierwszy rzut oka nieciekawy pomysł. A gdyby tak dopracować pisuar?

Nie jest to zbyt skomplikowane urządzenie – nawet, jeśli wyposaży się go w fotokomórkę. Trudno zaprojektować ten przedmiot od nowa, zmienić coś totalnie. Ale to chyba nie jest konieczne, by uczynić tę armaturę bardziej użyteczną. Dowodem pomysł z Francji: w Paryżu pojawiły się dwa urządzenia o nazwie Uritrottoir i zdecydowanie warto śledzić to, jak ów projekt będzie się rozwijał w stolicy Francji.

Na urządzenie składają się przede wszystkim dwa pojemniki: górny jest doniczką, twórcy udostępniają go w różnych kształtach i kolorach. Na jego ścianie znajdziemy pisuar, od którego biegnie rynienka do pojemnika dolnego. Ten wypełniono słomą i przeznaczono do… zbierania moczu. Pojemności są różne: od 110 do 240 litrów, w tym drugi przypadku z instalacji mogłoby skorzystać nawet 600 osób. Gdy tak się stanie, sprzęt wysyła do obsługi informację, że pojemnik zapełniono. Następuje wymiana na pusty zbiornik, a słoma z moczem trafia na kompostownik. Powstała w ten sposób ziemia może być w przyszłości użyta w doniczkach stanowiących górny poziom urządzenia.

Pomysł naprawdę ciekawy, chociaż nie wiem, co wpływa na wysoką cenę sprzętu: dwa testowe urządzenia kosztowały ponoć dziesięć tysięcy dolarów. Dość drogo. Jeżeli jednak rozwiązanie się sprawdzi, Paryż zamierza stawiać kolejne egzemplarze. Mocz zostanie odpowiednio zutylizowany, a nawet wykorzystany, przestanie niszczyć ściany budynków i „atmosferę”. Skoro już o odpowiedniej utylizacji mowa: przypomniał mi się pomysł, który dwa lata temu zrealizowano podczas festiwalu muzycznego Roskilde. Zbierano wówczas urynę imprezowiczów (mówimy o dziesiątkach tysięcy litrów) i informowano, że zostanie ona wykorzystana w uprawie jęczmienia, który posłuży jako surowiec do produkcji piwa serwowanego na tegorocznej edycji festiwalu. Inicjatywa nosiła nazwę From piss to pilsner i miała walory edukacyjne: mocz także może być surowcem.

Edukacja połączona z zabawą czy proekologiczny pisuar o przyjemnym wyglądzie mają oczywiście alternatywę. Zawsze można uciec się do wlepiania mandatów, zwiększania monitoringu i zwalczania problemu siłą. Nie twierdzę, że sikanie w miejscach publicznych to coś dobrego, ale zazwyczaj wynika ono z faktu braku toalet publicznych. Unowocześniamy nasze miasta, pchamy do kolejnych miejsc procesory, ekrany, moduły łączności, czynimy inteligentnymi ławki, latarnie uliczne, budki telefoniczne czy parkomaty, a brakuje miejsc, by załatwić potrzeby fizjologiczne. Taka nowoczesność.

W tym kontekście ciekawie brzmi pomysł na malowanie ścian farbą hydrofobową – głośno zrobiło się o tym rozwiązaniu, gdy zastosowano je w Hamburgu, potem tym tropem poszedł np. Gdańsk:

«Fasadowa farba hydrofobowa, czyli farba, która odbija wszystkie płyny na nią padające sprawi, że ten, który postanowi załatwić się na pomalowane nią miejsce, automatycznie zostanie ochlapany.»

To ma sprawić, że ludziom odechce się sikać na ściany – zamoczą spodnie i buty, będą mieli nauczkę. Może jeszcze dostaną mandat i więcej nie pójdą na imprezę. Miasto uratowane. Sęk w tym, że pokrywanie ścian specjalną farbą też nie jest tanim rozwiązaniem. Może zatem warto zainwestować we wspomniany pisuar? Sam wzywa obsługę – to inteligentny sprzęt na inteligentne czasy…

Maciej Sikorski

Posted on 8 février 2017 in Pologne, Presse

Share the Story

Back to Top