Miejska rewolucja: kwiaty zamiast moczu? – NEWSWEEK POLSKA

Sikanie na dziko jest jednym z największych problemów Paryża. Ale władze właśnie znalazły rozwiązanie tego problemu: „Uritrottoir” – pół urynały, pół ogródki.

Sikanie na dziko jest jednym z największych problemów Paryża. Codziennie brygady sanitarne szorują ponad 2 500 kilometrów chodników. Kosztuje to krocie. Uryna niszczy latarnie miejskie, słupy telefoniczne, zanieczyszcza Sekwanę i zatruwa codzienne życie – wdychanie zapachu moczu nie należy do największych przyjemności. Na dodatek czyszczenie miasta z sików wymaga ogromnej ilości wody i bardzo silnych detergentów, które niszczą środowisko. Władze miasta zastanawiały się nawet nad stworzeniem „Brygad walki z brakiem wychowania”- 2000 osób miało wręczać mandaty osobom, które oddają mocz w niewyznaczonych do tego miejscach.

W mieście istnieją co prawda „Sanisettes”- bezpłatne (od 2006), samoczyszczące się i przestronne toalety unisex. Ale jest ich zdecydowanie za mało- 400 na całe miasto, w tym jedynie 150 otwartych 24 godziny przez dobę. To kropla w morzu milionów sikających – Paryżan i turystów. Poza tym wiele osób nie chce ich używać- boją się, że drzwi się zatrzasną i spędzą w ubikacji wiele godzin zanim nadejdzie pomoc. Albo brzydzą się nimi- ponieważ „Sanisettes” używają również junkies, gdy chcą wziąć działkę. Bardzo zdeterminowane pary uprawiają tu czasem seks. Paryżanki mają jeszcze jeden problem – zatrważa ich wizja gwałtu w „Sanisettes”.

Firma Faltazi z Nantes znalazła nowe rozwiązanie: „Uritrottoir” – pół urynał, pół ogródek. Sika się tu na wiązkę siana wbudowaną w aluminiową strukturę. Siano jest bogate w węgiel co sprawia, że mocz nie wydaje brzydkiego zapachu.

Czujniki elektroniczne przekazują sygnał, gdy pojemnik na mocz jest pełny (istnieją dwie wersje- zwykła- na 300 „porcji”. I XXL- na 600). Słoma przesiąkniętą moczem (zawierającym dużo azotu) po jakimś czasie się zmienia się w kompost. Wtedy umieszcza się się go w górnej części konstrukcji – i sadzi w nim kwiatki. „Uritrottoir” jest zarówno ekologiczny i (naprawdę) ładny. „Facet, który do tej pory oddawał mocz ukradkiem, przestanie się wstydzić- bo jego siki będą czemuś służyć”- mówi Laurent Labot, jeden z właścicieli firmy, która wprowadza na rynek „Uritottoir”.

Z pierwszych „pół-ogródków, pół urynałów”od kilku tygodni można skorzystać w okolicach Gare de Lyon (Dworca Lyońskiego), gdzie sikających na dziko jest bez liku. Na razie zamówiono tylko kilka sztuk. Ale ciąg dalszy nastąpi. „Jestem pewny, że to zadziała”- twierdzi przedstawiciel SNCF, kolei państwowych- „Wszyscy mają dość tego bałaganu”.

Uritrottoir mają tylko jedną wadę- korzystać z nich mogą tylko mężczyźni. Szczęście w nieszczęściu- kobiety znacznie rzadziej sikają na dziko.

Maciej Nowicki

Posted on 26 février 2017 in Pologne, Presse

Share the Story

Back to Top